ZAAWANSOWANE OPCJE PRZEGLĄDANIA


Wiosna

Wiosna
Lato

Lato
Jesień

Jesień
Zima

Zima

Dzień

Dzień
Noc

Noc
Kobiecy

Kobiecy
Męski

Męski





Ralph Lauren - Polo Double Black
dodane: 2011-12-15, autor: pirath

Jak dotąd omijałem półkę z zapachami Ralpha Laurena szerokim łukiem... ubzdurałem sobie, że to zapachy dla statecznych mężczyzn - tudzież podtatusiałych lowelasów w tweedowych, sportowych marynarkach i sportowych kabrioletach... no i do tego te nudne, oklepane flakony z jeźdźcem na koniu... zapach i stylizacja wprost idealna dla angielskiego dżentelmena w średnim wieku, spędzającego całe dnie na dyskusjach o giełdzie i polityce w swoim klubie... czyli zapach dla umiarkowanie konserwatywnych nudziarzy...

 

 

Jednak już pierwsze takty Polo Double Black z 2006 roku (autorstwa Ellen Molner) zabiły mi niezłego ćwieka... czy tak pachnie angielski nudziarz? czy to intrygujące, owocowo pikantne otwarcie, to na pewno stary dobry, zmurszały Ralph? Zapomnijcie o Laurenie w konwencji stetryczałej klasyki... Oto zapach którego otwarcie bardziej będzie się Wam kojarzyć z soczystymi zapachami CK, niż klasyczną, lekko skostniałą męską elegancją... jednak to tylko chwilowe, i mylące wrażenie...

 

 

Wraz z przeminięciem radośnie soczystego, przyjemnie mangowego otwarcia, zapach tężeje i zamienia się w stateczną mumię - grzecznie płacącą podatki i segregującą odpady... szaloną fryzurę zastąpił grzeczny przedziałek, a spontaniczność i wolność utemperowała proza życia - w postaci użerania się z bandą własnych dorastających dzieci... niestety wraz z przeminięciem ostatnich taktów otwarcia, zapach wraca na swoją wydeptaną Laurenową ścieżkę... i jak tu uwolnić się od stereotypowego myślenia? ten zapach zdecydowanie nie przypomina zadziornego młodzieńca z powyższej fotki... kogoś z marketingu RL mocno poniosło z wyznaczeniem targetu docelowego, bo po kilku godzinach od aplikacji zapach przypomina mi tego pana...

 

- Witam Panie Józefie, jak zdrówko?
- a dziękuję, choć biodro mi trochę dokucza...
- znów pan upadł?
- nie, to pewnie przez pogodę...
- tak, wczoraj padało, ale jutro ma być piękny dzień...
- miejmy nadzieję… no cóż miło się gawędzi ale czas na mnie…

 

 

Tym razem to nie moja złośliwość... zapach jest po prostu smętny i geriatryczny... po interesującym, pełnym życia i urokliwym otwarciu - nastaje szare i beznamiętne serce i równie nieciekawa baza... pozbawiony polotu zapach po prostu trwa... gdzieś tam w oddali majaczy echo delikatnej nuty kawowej, ale słabowite i lakoniczne... nawet muszkat i szumnie zapowiadany jałowiec nie są w stanie wykrzesać z kompozycji choćby odrobinę radosnego gwaru... jest słabo, płasko i bez życia... szkoda bo zapach pięknie się zapowiadał...

 

 

Nuty głowy: mango, pieprz
Nuty serca: mielona kawa, indonezyjska gałka muszkatołowa
Nuty bazy: nuty drzewne, jałowiec, kardamon


Oceny końcowe: generalnie nie polecam… zapach nie trafił ani w moje gusta, a kompozycja posiada wiele słabych punktów… zbyt wiele… pora na pozostałe noty dla tej kompozycji w skali 1-10

 

Zapach: 3 / 10 (czyli kompozycja zapachowa sama w sobie)

Unikalność: 4 / 10 (czy perfumy różnią się od innych zapachów na rynku? Jak bardzo są nietypowe, nieznane)

Miodność: 4 / 10 (czyli jak przyjemne są te perfumy w odbiorze, jak bardzo chce się je wąchać z nadgarstka. Czy są przyciągające, czy odpychające)

Trwałość: 6 / 10 (czyli jak długo perfumy utrzymują się na skórze)

Stosunek ceny do jakości: 3 / 10 (czyli czy są warte swojej ceny)

Ocena końcowa: 4 / 10 (czyli ocena za całokształt)


POZOSTAŁE AKTUALNOŚCI